Raczej trudno sobie wyobrazić, że człowiek, który przyszedł do Twojego sklepu stacjonarnego po buty, poprosi żebyś zadzwonił do niego, kiedy wybrany model będzie objęty wyprzedażą. Tak samo dziwne byłoby dla potencjalnego kupca butów, gdybyś zatrzymywał go w drzwiach, pytając, czy zostawi adres e-mail, żebyś mógł mu wysłać informacje o innych produktach. Gdy potencjalny kredytobiorca rzuca na wyjściu, że jeszcze musi przemyśleć swoją decyzję – nie wiesz, czy wróci. Gość dzwoniący do hotelu z pytaniem o wolny pokój i jego cenę, nie stoi w Twoim lobby z walizką, możliwe nawet, że jeszcze nie zaczął się pakować. Twoje możliwości wpłynięcia na takiego klienta są dość ograniczone. W internecie jest prościej – zacznij z tego efektywnie korzystać.
Dział: Temat numeru
Klasyczny mailing się skończył. Jako masowy „druk bezadresowy” stracił moc i wiarygodność, trafiając w stos obojętnych powiadomień czy nawet spamu. Nawet jego automatyzacja nie spowoduje wzrostu sprzedaży, jeśli nie potraktujesz odbiorcy wystarczająco osobiście. Co to znaczy? Jakie aspekty mailingu warto zoptymalizować w Twoim przekazie i jak to zrobić, żeby wzmocnić relację z klientem?
Twoja strona internetowa działa dla Ciebie 24/7, pod warunkiem że jest odpowiednio zoptymalizowana. Jednak dostosowanie jej tak, aby generowała sprzedaż oraz leady, to niełatwe zadanie. Blisko 63% marketingowców przyznaje, że pozyskiwanie leadów to jedno z ich najtrudniejszych wyzwań. Badanie przeprowadzone przez Baymard Institute wykazało, że 69% kupujących porzuca koszyki. Przekłada się to na straty w potencjalnych zyskach, które sięgają nawet 260 mld dolarów na rynku amerykańskim oraz europejskim.
Tradycyjnej reklamie banerowej wróżono koniec. Natłok treści, jakie mamy w internecie, coraz większa świadomość użytkowników, korzystanie z adblocków czy zmiany w przepisach unijnych – to wszystko miało spowodować, że tradycyjna reklama internetowa straci na znaczeniu. Ale tak się nie stało. Choć dysponujemy teraz wieloma możliwościami reklamowania się w internecie, takimi jak wideo, posty sponsorowane, reklama natywna, to jednak kreacje banerowe nadal są najczęściej wykorzystywaną formą reklamy.
Celem kampanii efektywnościowych jest zazwyczaj osiągnięcie, jak największej liczby konwersji przy zachowaniu satysfakcjonującego kosztu konwersji (CPA). Niektórzy reklamodawcy, których budżet reklamowy nie jest elastyczny, będą starali się uzyskać jak najwięcej konwersji w ramach określonego budżetu, czyli wydania określonej sumy pieniędzy z jak najniższym CPA.
Jak wiadomo, stajemy się coraz bardziej odporni na klasyczne reklamy. Firmy od lat szukają więc sposobu na tworzenie treści reklamowych, które nie będą irytowały odbiorców, a może nawet wywołają ich zaangażowanie. Projekty branded content mają w tym zakresie ogromne możliwości i mogą dawać spektakularne efekty.
W dzisiejszych realiach biznesowych budowanie wizerunku marki w internecie to prawdopodobnie najmniej doceniany i rozumiany czynnik sukcesu.
Często marketerzy wydają tysiące złotych, by zwiększyć ekspozycję marki w grupie docelowej i generować leady. Nie zdają sobie jednak sprawy, że znacząca część tych budżetów zostanie najprawdopodobniej zmarnowana poprzez niedostatecznie atrakcyjny wizerunek marki, który stworzył się w głowach odbiorców.
Prawie codziennie słyszymy, że jakaś marka ma w social media kryzys. Wynikałoby z tego, że mamy permanentny stan, w którym marki nie radzą sobie z rzeczywistością nowych mediów. Jednak pamiętajmy: NIE KAŻDA SYTUACJA TRUDNA JEST KRYZYSEM.
Wraz z postępującą digitalizacją Twoi konsumenci zyskali dostęp do informacji. To dobra wiadomość, bo dystans między marką a konsumentem zmniejszył się do kilku kliknięć myszką. To również zła wiadomość, bo informacje, którym ufają internauci, to przede wszystkim opinie, recenzje i rekomendacje, które tworzą oni sami.
Internet jest obecnie równoległą rzeczywistością, w której marki żyją własnym życiem, na które marketerzy mają tylko częściowy wpływ. Rozwój mediów społecznościowych spowodował bowiem, że co siódmy internauta tworzy własne treści na vlogu, blogu lub stronie, a co drugi takie treści komentuje1. Z jednej strony marki są więc obecne w sieci poprzez spontaniczne aktywności internautów, którzy wpływają w ten sposób na opinie i postawy na ich temat.
Z drugiej – są one także obecne w działaniach marek, które starają się budować pewien założony wizerunek. Ta mieszkanka aktywności wpływa na szeroko pojętą obecność marki w sieci, a siła internetu sprawia, że obecności tej nie można lekceważyć. Artykuł pokazuje krok po kroku, jak samodzielnie przeprowadzić dobry i kompleksowy audyt obecności marki w sieci. Jeśli zaś nie planujesz samodzielnych badań, wiedza ta pomoże Ci kontrolować jakość raportów, z którymi będziesz mieć do czynienia.
Użytkownicy Reddita, 10. najpopularniejszej strony w internecie, zamieścili kiedyś w serwisie całkiem ciekawy materiał dotyczący tzw. lifehacków – sposobów na usprawnienie swojego życia. Wśród zbioru porad dotyczących m.in. skutecznego pokonywania przeszkód (skok przez płot), rozgryzania sztuczek magicznych, a nawet porad „jak zrujnować sobie życie?” („ruin life tactics”) znalazły się również sposoby na to, jak w oparciu o relacje z innymi ludźmi poprawić swoje życie.
Reputacja marki online, czyli sposób, w jaki jest postrzegana w internecie, to efekt działań dwóch sił: samej marki oraz jej otoczenia. Z jednej strony liczy się to, jak firma przedstawia siebie publicznie, z drugiej zaś – co mówią o niej dziennikarze, konkurencja i przede wszystkim klienci. Rosnąca liczba użytkowników internetu i serwisów społecznościowych oraz rozwój forów dyskusyjnych, blogów, stron z recenzjami sprawiają, że ta druga narracja ma coraz większe znaczenie. Dlatego zarządzanie reputacją marki online jest koniecznością, a jej tworzenie i utrzymanie to ciągły proces, podczas którego trzeba być wyjątkowo czujnym.