Czy tradycyjny lejek sprzedażowy, który znaliśmy przez lata, właśnie staje się przeżytkiem? Dane z 2026 r. nie pozostawiają złudzeń - sztuczna inteligencja (AI) przestała być jedynie ciekawostką, a stała się realnym uczestnikiem procesu zakupowego Twojego klienta. Już blisko 40% polskich konsumentów ma styczność z wynikami generowanymi przez AI, zanim w ogóle doda produkt do koszyka.
Dział: Temat numeru
AI zabija kreatywność w SEM czy może ją wyzwala? Nowa rola specjalisty to mniej „klikania”, a więcej strategii, głębokich insightów i twórczego myślenia. Sprawdź, dlaczego w świecie szybszych algorytmów ludzka kreatywność i insighty są cenniejsze niż kiedykolwiek.
Sztuczna inteligencja (AI) na dobre zmieniła naszą codzienną pracę. Używasz jej do tworzenia grafik, montażu wideo czy pisania tekstów. Daje Ci ona niesamowite tempo i kreatywność, ale ma też ciemną stronę – technologia ta stała się potężnym narzędziem w rękach oszustów.
Większość lokalnych firm nie wie, gdzie sztuczna inteligencja (AI) szuka o nich informacji. Nie wie, co mówią o nich duże modele językowe (LLM, Large Language Model). I nie wie, że często mówią coś zupełnie innego niż to, czego by sobie życzyły. Dobra wiadomość jest taka, że biznesy lokalne mają w tej grze dużą przewagę nad większymi graczami. Mniejsza konkurencja, silna intencja zakupowa użytkownika i geograficzny konkret sprawiają, że lokalna firma może pojawić się w ChatGPT szybciej i w lepszym kontekście niż niejedna korporacja. Najpierw musi jednak zrozumieć, jak działa cały system.
W 2026 r. 88% firm używa sztucznej inteligencji (AI). Tylko 5,5% z nich zarabia na tym realne pieniądze. Reszta to hałas. Nie chodzi o to, że ich narzędzia są gorsze, lecz o to, że nie mają metody.
Generowanie leadów to jedno z tych zadań, które marketerzy B2B znają na pamięć. Wygeneruj kontakt, przekaż do sprzedaży, powtórz… Problem polega na tym, że to podejście przynosi więcej strat niż korzyści. Stworzenie z generowania leadów głównego zadania marketerów B2B przyczyniło się w dużym stopniu do utraty zaufania do marketingu. W efekcie wiele firm wydaje pieniądze na leady, które nigdy nie staną się sprzedażą, i rozlicza marketerów ze wskaźnika, który ma luźny związek z rzeczywistym wynikiem biznesowym. Jednocześnie narzekamy na niską jakość leadów i oczekujemy ich większej liczby od marketerów.
Koniec z rolą operatora. Agentic AI sprawi, że staniesz się architektem zasad, audytorem decyzji i strażnikiem relacji. Dowiedz się, jak te role redefiniują Twój warsztat.
Wszyscy ekscytują się nowymi narzędziami, ale prawda jest brutalna: algorytmy sztucznej inteligencji (AI) to dzisiaj dobro powszechne. Twoja konkurencja ma do nich dokładnie taki sam dostęp, jak Ty. Co więc zdecyduje o tym, kto wygra wyścig o ROAS, a kto utonie w kosztach?
Prowadzisz kampanie leadowe, wydajesz budżety w Mecie czy Google Ads, leady wpadają do bazy, a rozmowy Twojego działu handlowego z pozyskanymi kontaktami trwają kilka sekund? Frustracja rośnie, sprzedaż obwinia marketing za „słabe kontakty”, a marketing sprzedaż za „nieumiejętność domykania procesu”.
Pracując przy projektach produkcyjnych dla marek, zawsze w pewnym momencie dochodziłem do tej samej ściany: jeden zestaw zdjęć z sesji, z którego trzeba wykroić materiały na pół roku. Po miesiącu czy dwóch te same kadry zaczynają się powtarzać, a budżet na kolejną sesję nie ma prawa się pojawić w harmonogramie. Graficy spędzają godziny na przycinaniu, skalowaniu i ręcznym dopasowywaniu formatów. Copywriter pisze kolejne komunikaty w pięciu wersjach dla pięciu kanałów. A deadline nieubłaganie się zbliża.
Jeszcze niedawno kampanie brandowe rozliczaliśmy z zasięgu, a performance’owe z ROAS-u. W 2026 r. liczy się jedno i drugie jednocześnie. W świecie drożejących mediów, krótszej uwagi odbiorców i coraz bardziej zaawansowanych algorytmów brand i performance muszą znaleźć wspólny język. To już nie spór o KPI, lecz strategiczny balans w całym lejku.
W roku 2026 budżety marketingowe w jeszcze mniejszym stopniu szukać będą ulotnego „zasięgu”, a skupią się na bezpiecznych przystaniach opartych na twardych danych transakcyjnych. Takich jak retail media, które rosną dwucyfrowo, ważą na polskim rynku już 1,6–1,8 mld zł i w krótkim czasie stały się – po kanałach search i social – pełnoprawną, trzecią siłą reklamy cyfrowej. Dla coraz większej liczby marek to już nie tylko kanał sprzedaży, ale strategiczny kompas pozwalający nawigować w erze sztucznej inteligencji (AI) i post-cookie, gdzie dane first-party są najcenniejszą walutą, a zamknięty obieg pomiaru (closed-loop) jedynym rzetelnym dowodem na skuteczność.