Prowadzisz kampanie leadowe, wydajesz budżety w Mecie czy Google Ads, leady wpadają do bazy, a rozmowy Twojego działu handlowego z pozyskanymi kontaktami trwają kilka sekund? Frustracja rośnie, sprzedaż obwinia marketing za „słabe kontakty”, a marketing sprzedaż za „nieumiejętność domykania procesu”.
Dział: Temat numeru
Pracując przy projektach produkcyjnych dla marek, zawsze w pewnym momencie dochodziłem do tej samej ściany: jeden zestaw zdjęć z sesji, z którego trzeba wykroić materiały na pół roku. Po miesiącu czy dwóch te same kadry zaczynają się powtarzać, a budżet na kolejną sesję nie ma prawa się pojawić w harmonogramie. Graficy spędzają godziny na przycinaniu, skalowaniu i ręcznym dopasowywaniu formatów. Copywriter pisze kolejne komunikaty w pięciu wersjach dla pięciu kanałów. A deadline nieubłaganie się zbliża.
Jeszcze niedawno kampanie brandowe rozliczaliśmy z zasięgu, a performance’owe z ROAS-u. W 2026 r. liczy się jedno i drugie jednocześnie. W świecie drożejących mediów, krótszej uwagi odbiorców i coraz bardziej zaawansowanych algorytmów brand i performance muszą znaleźć wspólny język. To już nie spór o KPI, lecz strategiczny balans w całym lejku.
W roku 2026 budżety marketingowe w jeszcze mniejszym stopniu szukać będą ulotnego „zasięgu”, a skupią się na bezpiecznych przystaniach opartych na twardych danych transakcyjnych. Takich jak retail media, które rosną dwucyfrowo, ważą na polskim rynku już 1,6–1,8 mld zł i w krótkim czasie stały się – po kanałach search i social – pełnoprawną, trzecią siłą reklamy cyfrowej. Dla coraz większej liczby marek to już nie tylko kanał sprzedaży, ale strategiczny kompas pozwalający nawigować w erze sztucznej inteligencji (AI) i post-cookie, gdzie dane first-party są najcenniejszą walutą, a zamknięty obieg pomiaru (closed-loop) jedynym rzetelnym dowodem na skuteczność.
Początek każdego roku oznacza w branży to samo: sporo podsumowań, rozliczeń, checklist o tym, co się udało zrealizować oraz… dorocznego wróżenia z magicznej marketingowej kuli dotyczącego tego, jakie trendy panować będą przez najbliższe 12 miesięcy.
Zdejmijmy różowe okulary. Kiedy na początku 2024 r. analitycy Gartnera opublikowali raport wieszczący, że do 2026 r. ruch z tradycyjnych wyszukiwarek spadnie o 25%, w branży zawrzało. Część marketerów potraktowała to jako kolejną, przesadzoną apokalipsę, jakich wiele przeżyliśmy. Jednak rok 2024 pokazał, że te prognozy nie były wróżeniem z fusów, ale chłodną kalkulacją nadchodzącej rzeczywistości.
Marzysz o aplikacji, która rozwiązuje Twoje problemy lub usprawnia procesy marketingowe? Do niedawna miałeś dwie drogi: albo zostać programistą (co zajmuje lata), albo zapłacić software house’owi (co kosztuje fortunę). Dziś pojawia się trzecia droga. Witaj w świecie vibe codingu, gdzie jedynym językiem programowania, który musisz znać, jest Twój język ojczysty.
Twierdzenie, że „brand jest ważny”, a „performance musi dowozić”, nie jest niczym nowym. Rynek słyszał je wielokrotnie, zarówno w prezentacjach, w podsumowaniach pojedynczych kwartałów, jak i w case’ach, które zadziałały w wyjątkowo sprzyjających warunkach. W praktyce e-commerce granica między brandem a performance’em i tak się zaciera. Niezależnie od tego, jak bardzo próbujemy je rozdzielać organizacyjnie, budżetowo czy mentalnie, oba obszary spotykają się w tym samym miejscu.
Jeszcze niedawno pytanie „Real or Cake?” było szczytem internetowej rozrywki. Dziś, patrząc na ekran smartfona, częściej zastanawiamy się: „Real or AI?”. Rok 2025 był momentem przełomowym – sztuczną inteligencję (AI) nie tylko znamy, ale też jej używamy. Wdarła się ona do naszej codzienności jak ten radiowy hit, którego na początku nie lubisz, a po tygodniu znasz go na pamięć. Jednak to, co działo się do tej pory, było zaledwie preludium. Raport agencji Vision & People oraz Instytutu Badań Pollster rzuca nowe światło na to zjawisko i udowadnia śmiałą tezę na rok 2026: polski konsument jest już gotowy na wirtualnych influencerów. Pytanie brzmi: czy gotowi są na to marketerzy?
Przez lata myślenie o wideo marketingu sprowadzało się do prostego równania: więcej wyświetleń, wyższe pozycje w wyszukiwarkach i marzenie o „wiralowym hicie”. Optymalizacja pod SEO i walka o każdy klik były świętym Graalem strategii. Dziś ten obraz odchodzi w przeszłość. Wideo przestało być jedynie zasobem marketingowym – stało się fundamentalnym narzędziem biznesowym, czyli tzw. video utility, które aktywnie pracuje na rzecz firmy.
E-commerce nie przegrywa dziś przez brak ruchu, tylko przez nieszczelny lejek, syndrom jednorazowego klienta i generyczną komunikację. Dowiedz się, jak dobrze zaprojektowany system marketing automation przekuwa te problemy w mierzalny przychód oraz porządkuje sprzedaż.
W roku 2024 baliśmy się, że sztuczna inteligencja (AI) zabierze nam pracę. Na początku 2026 r. wiemy już, że AI zabrało nam coś cenniejszego — uwagę klienta. A jej odzyskanie będzie wymagać solidnej pracy w nowych realiach SEO. Klasyczne SERP-y, do których przyzwyczailiśmy się w organicznym pozycjonowaniu internetowym, powoli odchodzą do lamusa. Po wprowadzeniu AI strony wyszukiwania w Google zmieniły się nie do poznania, a to nie koniec ewolucji. Jednak mimo przebudowy SEO pozostaje ważnym kanałem marketingowym. Jak przygotować się na walkę o klienta w organic search w 2026 r.?