Początek każdego roku oznacza w branży to samo: sporo podsumowań, rozliczeń, checklist o tym, co się udało zrealizować oraz… dorocznego wróżenia z magicznej marketingowej kuli dotyczącego tego, jakie trendy panować będą przez najbliższe 12 miesięcy.
Dział: Temat numeru
Zdejmijmy różowe okulary. Kiedy na początku 2024 r. analitycy Gartnera opublikowali raport wieszczący, że do 2026 r. ruch z tradycyjnych wyszukiwarek spadnie o 25%, w branży zawrzało. Część marketerów potraktowała to jako kolejną, przesadzoną apokalipsę, jakich wiele przeżyliśmy. Jednak rok 2024 pokazał, że te prognozy nie były wróżeniem z fusów, ale chłodną kalkulacją nadchodzącej rzeczywistości.
Marzysz o aplikacji, która rozwiązuje Twoje problemy lub usprawnia procesy marketingowe? Do niedawna miałeś dwie drogi: albo zostać programistą (co zajmuje lata), albo zapłacić software house’owi (co kosztuje fortunę). Dziś pojawia się trzecia droga. Witaj w świecie vibe codingu, gdzie jedynym językiem programowania, który musisz znać, jest Twój język ojczysty.
Twierdzenie, że „brand jest ważny”, a „performance musi dowozić”, nie jest niczym nowym. Rynek słyszał je wielokrotnie, zarówno w prezentacjach, w podsumowaniach pojedynczych kwartałów, jak i w case’ach, które zadziałały w wyjątkowo sprzyjających warunkach. W praktyce e-commerce granica między brandem a performance’em i tak się zaciera. Niezależnie od tego, jak bardzo próbujemy je rozdzielać organizacyjnie, budżetowo czy mentalnie, oba obszary spotykają się w tym samym miejscu.
Jeszcze niedawno pytanie „Real or Cake?” było szczytem internetowej rozrywki. Dziś, patrząc na ekran smartfona, częściej zastanawiamy się: „Real or AI?”. Rok 2025 był momentem przełomowym – sztuczną inteligencję (AI) nie tylko znamy, ale też jej używamy. Wdarła się ona do naszej codzienności jak ten radiowy hit, którego na początku nie lubisz, a po tygodniu znasz go na pamięć. Jednak to, co działo się do tej pory, było zaledwie preludium. Raport agencji Vision & People oraz Instytutu Badań Pollster rzuca nowe światło na to zjawisko i udowadnia śmiałą tezę na rok 2026: polski konsument jest już gotowy na wirtualnych influencerów. Pytanie brzmi: czy gotowi są na to marketerzy?
Przez lata myślenie o wideo marketingu sprowadzało się do prostego równania: więcej wyświetleń, wyższe pozycje w wyszukiwarkach i marzenie o „wiralowym hicie”. Optymalizacja pod SEO i walka o każdy klik były świętym Graalem strategii. Dziś ten obraz odchodzi w przeszłość. Wideo przestało być jedynie zasobem marketingowym – stało się fundamentalnym narzędziem biznesowym, czyli tzw. video utility, które aktywnie pracuje na rzecz firmy.
E-commerce nie przegrywa dziś przez brak ruchu, tylko przez nieszczelny lejek, syndrom jednorazowego klienta i generyczną komunikację. Dowiedz się, jak dobrze zaprojektowany system marketing automation przekuwa te problemy w mierzalny przychód oraz porządkuje sprzedaż.
W roku 2024 baliśmy się, że sztuczna inteligencja (AI) zabierze nam pracę. Na początku 2026 r. wiemy już, że AI zabrało nam coś cenniejszego — uwagę klienta. A jej odzyskanie będzie wymagać solidnej pracy w nowych realiach SEO. Klasyczne SERP-y, do których przyzwyczailiśmy się w organicznym pozycjonowaniu internetowym, powoli odchodzą do lamusa. Po wprowadzeniu AI strony wyszukiwania w Google zmieniły się nie do poznania, a to nie koniec ewolucji. Jednak mimo przebudowy SEO pozostaje ważnym kanałem marketingowym. Jak przygotować się na walkę o klienta w organic search w 2026 r.?
Teorię wszyscy znamy: i sprzedaż, i marketing, i inne działy współpracujące w danej organizacji, grają do jednej bramki, tworząc sprawnie działający ekosystem, którego sensem jest osiąganie ambitnych celów biznesowych i zadowolenie coraz to nowych i powracających klientów.
Biznes może funkcjonować bez marketingu, ale nie przetrwa bez sprzedaży – to fakt. Zasadnicze pytanie brzmi, jak długo taki model ma szansę obronić się na dojrzałym rynku i czy takie podejście pozwala na prawdziwe skalowanie zysków?
Niestabilność rynkowa, wzrost kosztów działalności oraz zmieniające się preferencje klientów – to wszystko sprawia, że działy sprzedaży i marketingu w wielu firmach B2B, muszą dostosować lub kompletnie zmienić swoje strategie działania.
Czy możliwe jest połączenie zespołów marketingu i sprzedaży w taki sposób, żeby idealnie współgrały zamiast ze sobą rywalizować? Pytanie wydaje się zasadne z uwagi na to, iż w wielu firmach nadal te dwa działy zamiast ze sobą współpracować, nieustannie ze sobą konkurują, przerzucając się odpowiedzialnością za niepowodzenie w wynikach sprzedaży. A szkoda, ponieważ odpowiednie poukładanie pracy w obu zespołach skutkuje olbrzymim wzrostem sprzedaży. Jak to zrobić?