Mierzenie atrybucji to bardziej maraton przypominający 24-godzinny wyścig Le Mans niż sprint: kierowcy zmieniają się kilka razy, mechanicy ratują sytuację w pit-stopie, a inżynierowie poprawiają strategię na bieżąco. Wygrana nie zależy od ostatniego okrążenia, tylko od całej drużyny.