Dołącz do czytelników
Brak wyników

Jak movi(E)ć o swojej marce?

Artykuł | 24 marca 2019 | NR 33
107

Podobno minuta wideo potrafi zastąpić 1,8 mln słów. Uwierzycie? Taką liczbę podał kiedyś amerykański badacz James McQuivey. A obliczył to tak: Standardowe wideo ma 30 klatek na sekundę. Minuta wideo = 60 × 30 klatek, czyli 1800 obrazów. A skoro jeden obraz jest wart tysiąca słów… tadaaam! Liczba końcowa wynosi właśnie 1,8 mln.

McQuivey sporo przeszarżował w swoich obliczeniach. Dla przykładu cała twórczość genialnego Williama Szekspira zamyka się dokładnie w 928 913 słowach (włączając Edwarda III i Dwóch szlachetnych krewnych)1. W jednym trzeba mu przyznać rację – wideo to doskonały sposób na przekazywanie sobie informacji. To już nie jest kwestia mody czy chwilowej fascynacji technologiami. Reklamy, zajawki, tutoriale, filmy korporacyjne to doskonała metoda na opowiadanie o marce, jej wartościach, produktach i usługach. Dobrze przemyślany i zaplanowany film potrafi zbudować znakomite relacje z obecnymi i przyszłymi klientami.

55% ludzi ogląda wideo online każdego dnia2

Robimy to w drodze do pracy, chwilach wolnych od pracy i czasie po pracy. Każdego dnia 500 mln ludzi odpala wideo na Facebooku. 82% użytkowników Twittera ogląda filmy, które wyskakują im w feedzie. Szacuje się, że w 2017 r. wideo marketing przejmie blisko 70% całego ruchu konsumentów w sieci.

Jak odkroić sobie dla siebie kawałek tego wizualnego tortu? Po prostu bierz kartkę, długopis i kamerę. A potem siadaj i opowiadaj.

Napisz zarys scenariusza

Pozwoli Ci on na uporządkowanie myśli. To jest moment, w którym możesz zastanowić się, kto powinien obejrzeć Twój film. Po co go robisz? Czego się boi Twój odbiorca? Jakie ma marzenia? Chcesz zaprezentować zalety produktu? Zademonstruj go w akcji, a najlepiej – pokaż, jak inni z niego korzystają i opowiadają o tym w formie testimoniala. Chcesz pokazać, jak łatwy w obsłudze jest Twój produkt? Zrób krótki poradnik „how to”, w którym wszystko to pokażesz. W scenariuszu warto zapisać każdy ważny element, jaki powinien być pokazany na ekranie. Twoje wideo powinno być jasne, precyzyjne i pasować do miejsca, w którym będzie wyświetlane.

Gdzie szukać inspiracji?

Oczywiście najlepiej, gdy wymyślisz swój własny, oryginalny pomysł na wideo. Ale nie oszukujmy się, to jest baaardzo trudne. We współczesnym świecie, gdzie do produkcji filmowej wystarczą smartfon i laptop, każdy coś gdzieś kręci. Codziennie na YouTube pojawia się ponad 300 godzin filmów! Wyjściem jest więc… inspirowanie się tym, co robią inni. Nie musisz na nowo odkrywać ognia, skoro gdzieś obok ktoś już rozpalił porządne ognisko. Quentin Tarantino czerpie pełnymi garściami z kina lat 70. i 80. A niektóre kadry w jego filmach są wręcz przełożone 1:1 z niszowych filmów oglądanych przez reżysera w młodości. Czy to sprawia, że jest nieoryginalny? Wręcz przeciwnie. Adaptacja, przeróbki, mashupy mają swoją długoletnią tradycję w kinematografii. I znakomicie przyciągają uwagę internautów. Daj im to, czego oni oczekują, i trochę więcej. Niech wyobrażą sobie siebie jako bohatera filmu. Niech się wzruszą, niech zdenerwują, niech wyniosą z tego coś więcej niż tylko opis produktu i markę. Podglądaj, jak robią to najlepsi i korzystaj z najlepszych praktyk branży. Znajdziesz je na wielu stronach zbierających najlepsze kampanie świata, jak mashable.com, inspirationgrid.com czy awwwards.com.

Pierwsze sekundy są najważniejsze

Tak naprawdę na zwrócenie na siebie uwagi masz tylko 3–5 sekund. Tik, tak, tik, tak. Już. Trochę mało. Właśnie przez tyle czasu pojawi się Twoje wideo na scrollowanym przez użytkownika newsfeedzie Facebooka czy Twittera. Jeżeli nie wykorzystasz tych sekund mądrze, stracisz uwagę swojego odbiorcy i film przepadnie. Zrób więc jak u Hitchcocka – zacznij od trzęsienia ziemi. Zapytaj o coś ciekawego. Uświadom niewygodną prawdę. Rzuć intrygującą tezę, z którą można się nie zgodzić.

To, co pokażesz potem, też ma wielkie znaczenie. Jeżeli będziesz szanować czas i uwagę odbiorcy, on odpłaci Ci się tym samym. Jeżeli jest to możliwe, opowiedz wszystko… w mniej niż minutę. W dobie multiscreeningu ludzie często rozpraszają swoją uwagę na kilka różnych ekranów jednocześnie (np. patrzą na mecz w TV, jednocześnie czytając komentarze na Twitterze), dlatego też zaplanuj uważnie czas swojego wideo. Im krócej będzie trwać, tym lepiej. Czy wiesz, że aż 20% widzów ucieka już w 10 sekundzie filmu? A produkcje trwające 15 sekund albo mniej są szerowane o 37% chętniej niż te, które trwają 30–60 sekund?

Trzymaj poziom… a może pion?

Poziome filmy są standardem dla telewizorów czy ekranów kin. Są wygodniejsze do oglądania, ze względu na naturalną budowę naszych twarzy – nasze oczy rozstawione są w poziomie. Tymczasem Facebook, Snap czy Twitter wyświetlają filmy pionowo. Dlaczego? Odpowiedź jest w Twoich rękach. To w nich trzymasz na co dzień swojego smartfona. I przez jakieś 94% tego czasu robisz to wzdłuż, a nie wszerz. Facebook dziś premiuje treści pionowe, bo zajmują one więcej przestrzeni na osi czasu. Same reklamy działają lepiej, przekładają się na większe zaangażowanie i dłuższy czas oglądania. Do pionowych produkcji przekonuje się też YouTube, który zastosował takie rozwiązanie w aplikacji mobilnej na Androida.

Mierz siły na zamiary i nie porywaj się z kamerą na słońce. Są projekty, które możesz stworzyć za pomocą swojego telefonu. Są jednak i takie, które muszą kosztować. Jeżeli zdecydujesz się na prezentację zalet drogiego produktu w tani sposób, możesz się mocno przeliczyć. Forma musi być dobrze dobrana do treści. Filmując, zawsze rób dużo zbliżeń. Bliskie plany i ujęcia są zawsze ciekawsze niż szerokie kadry. Twój film będzie często oglądany w małym okienku feeda Facebooka lub ekranie smartfona. Wiele szczegółów i szerokie kadry odwrócą uwagę od tego, co masz do powiedzenia. Z drugiej strony zbliżenia i wąskie kadry są znacznie tańsze w produkcji – możesz dużo zasłonić, ograniczyć wydatki na plenery czy na dodatkowe, niepotrzebne dla historii elementy wystroju wnę...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Masz już prenumeratę? Zaloguj się, aby przeczytać artykuł.
Zaloguj się
Nie masz jeszcze prenumeraty? Nic straconego! Dołącz do grona stałych Czytelników już dziś i miej pewność, że żadne treści już Cię nie ominą.
Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 drukowanych wydań magazynu Online Marketing
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do czasopisma w wersji online
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • ... i wiele więcej!
Sprawdź szczegóły

Przypisy