Marketing nieraz – tak jak w temacie przewodnim tego numeru Magazynu – przenika się ze sprzedażą, także tą online. Tradycyjnie moim zadaniem będzie zwrócenie Twojej uwagi na to, że w tej sytuacji prawo przenika się oczywiście z obydwoma formami. O czym pomyśleć, kiedy są zwroty, co wrzucić w regulamin, gdzie mogą być nieporozumienia?
Autor: Tomasz Palak
Drugi człon pytania zawartego w tytule powinien brzmieć „kiedy można, a kiedy nie”. Odpowiedź na oryginalną postać wspomnianego zapytania mogłaby zamknąć się w typowym prawniczym stwierdzeniu „to zależy”. I właśnie w tym tekście dowiesz się, od czego to zależy, a także jak działać w tym zakresie zgodnie z prawem. Unikniesz ewentualnych pretensji autorów obrazków czy osób na nich przedstawionych.
Działając jako marketerzy, poruszamy się oczywiście w pewnych ramach prawnych, a naszym zadaniem jest unikanie sytuacji odpowiadania za te ruchy. I jak to zwykle bywa, lepiej postarać się przewidzieć obszary najbardziej zagrożone oraz dopuszczalne granice ryzyka. Przewidzieć po to, by w razie ich wystąpienia nas nie zaskoczyły. Pozwól, że w tym artykule wyręczę Cię w tym pesymistycznym podejściu i zadawaniu sobie pytania: „Co jeszcze może się posypać?”.
W pracy marketera wezwanie do zapłaty czy pozew na pewno nie jest najchętniej otrzymywanym darem losu poczty tradycyjnej. Powoduje stres i konieczność analizy, czy wszystko zostało wykonane zgodnie z prawem – a więc trzeba poświęcić temu czas, który mógłby zostać poświęcony na to, w czym marketer jest najlepszy. Spróbujmy uniknąć tego poprzez wspólną analizę powodów takich pism, które zdarzają się najczęściej.