Jak mówić do pokoleń, żeby naprawdę zostać usłyszanym? Marketing generacyjny bez klisz i skrótów

Strategia

Czy zetki naprawdę nie potrafią się skupić? Czy osoby 60+ wciąż omijają internet szerokim łukiem? A millenialsi, czy rzeczywiście chcą wszystko załatwiać wyłącznie przez aplikacje? Brzmi znajomo. I właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie: „Czy to jeszcze insighty, czy już wygodne uproszczenia, które dobrze wyglądają na slajdzie, ale słabo działają w realnym świecie?”.

Punkt wyjścia, a nie gotowa odpowiedź

W wielu projektach wszystko zaczyna się podobnie: brief, grupa wiekowa, kilka oczywistych skojarzeń i komunikat „dopasowany do pokolenia”. Problem w tym, że ludzie rzadko mieszczą się w tabelkach. Owszem, doświadczenia pokoleniowe mają znaczenie. Ktoś dorastający w PRL-u inaczej budował relację z mediami niż osoba wchodząca w dorosłość po 1989 r. Ktoś wychowany między kasetą VHS a smartfonem inaczej patrzy na technologię niż ktoś, dla kogo AI jest czymś oczywistym.

POLECAMY

Ale to kontekst, a nie diagnoza

Podział na generacje powinien raczej otwierać myślenie, niż je zamykać. Pomaga zadać pierwsze pytania: o zaufanie, bariery, kanały, język. Odpowiedzi trzeba jednak sprawdzić w danych, badaniach, rozmowach. Bez tego łatwo zbudować kampanię na stereotypach, które dobrze brzmią, ale nie działają.

Baby Boomers: prostota tak, protekcjonalność nie

Zbyt często komunikacja do tej grupy brzmi tak, jakby wszyscy siedzieli p...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 drukowanych wydań magazynu Online Marketing
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do czasopisma w wersji online
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • ... i wiele więcej!

Przypisy