Dołącz do czytelników
Brak wyników

Prawo dla marketera

8 listopada 2021

NR 60 (Październik 2021)

TOP 5 błędów w umowach klient–agencja

0 22

Obsługując prawnie polski marketing i internet miałem okazję widzieć mnóstwo umów między agencjami i ich klientami. Część oczywiście tworzyłem, cudze analizowałem i zdarzały się wśród nich lepsze i gorsze. Dziś pomówmy o błędach, które zdarzały się nawet w najlepszych agencjach.

Czasem umowy są po prostu zbyt ogólne. Zaufaj mi, że wiele nieporozumień rozbija się po prostu o najprostszy temat zakresu obowiązków stron albo tego, kto ma decyzyjność, czyli braku określenia osób kontaktowych po obu stronach, i tego, jak samodzielne są one w swoich rozstrzygnięciach. Ale w poniższej wyliczance skupię się na pięciu tematach nieco bardziej wchodzących w szczegóły. 

POLECAMY

1. Wynagrodzenie

Trudno nie zacząć tej piątki od punktu zapalnego już niemal na etapie spojrzenia w nagłówek odpowiedniego paragrafu umowy i zobaczenia tego „niebezpiecznego” słowa. Zdecydowanie wynagrodzenie jest tym miejscem, w którym może być dużo nieporozumień między stronami. 
Dobrym przykładem będzie po prostu aspekt tego, co jest jego składnikiem. Czy cyferki na umowie „obejmują” VAT? Czy mieści się w nich również „kasa dla Facebooka” czy to będzie płatne osobno? Za podzielenie się prawami autorskimi jest odrębne wynagrodzenie czy wchodzi ono w skład głównego? Za każdym z tych pytań stoi prawdziwa historia i prawdziwe nieporozumienie, którego można było uniknąć. Nieokreślenie tego precyzyjnie jest błędem, na jaki profesjonalne strony umowy nie powinny sobie pozwalać. 
Podobnie zresztą jest z błędem odnośnie do terminów faktur czy innej metody rozliczeń. Albo po prostu braku określenia, czy płatność jest jednorazowa. Wiadomo – druga strona może woleć raty albo zaliczkę. Warto uniknąć nieporozumień i opisać to jasno. Podobnie jak cennik, w tym prac dodatkowych.

2. Prace dodatkowe

A skoro już jesteśmy w temacie... Oj, nieraz widziałem twórców kampanii niemal na granicy płaczu, bo tzw. poprawki w gruncie rzeczy były robieniem pracy od nowa. Albo walczyli z siedemnastą rundą poprawek wymienianych przez pół roku, choć na horyzoncie wcale nie zapowiadało się na szczęśliwy finał i przelew. Ich błąd. 
Mogli zadbać o to na etapie umowy. Określić przykładowo, ile wariantów przedstawią i zamknąć wybór w tej puli. Sprecyzować, co jest „bazą” i jakie zmiany będą w zasadzie pracą od nowa. Ustalić, że poprawek będzie dopuszczalna określona liczba – a cisza przez jakiś czas oznacza akceptację danej wersji i czas rozliczeń. A jeśli oczekujemy na kolejne i przewidujemy, że może być ich więcej, to jasne, że czekamy – ale nie za darmo. Tu przyda się cennik prac dodatkowych. 

3. Prawa autorskie

Szalenie często temat wraca dopiero na etapie rozstania agencji i klienta. Wtedy pojawia się pytanie „kto ma prawa do stworzonych w toku kampanii grafik?”. Obie strony wolałyby je mieć, wiadomo. Agencja chętnie za jakiś czas podda fajne materiały jakiejś formie recyklingu czy pochwali się np. w portfolio na swojej stronie – czego z kolei klient może nie chcieć. Nie zachwyci go przykładowo wykorzystanie praw przez konkurencję czy „ujawnienie”, że za fajnym pomysłem stał ktoś zewnętrzny. 
I wtedy obie strony przypominają sobie o umowie. I nie zaskoczę Cię pewnie pisząc, że to za późno. O tym warto pomyśleć na zapas, a taka spóźniona pobudka może od razu łączyć się z zimnym prysznicem. I żeby było jasne – nie będę tu definiował, które z rozwiązań jest lepsze (kto powinien mieć prawa autorskie i „jak dużo”). A to dlatego, że odpowiedź klasycznie po prawniczemu brzmi „to zależy” – w tym przypadku po prostu od pozycji negocjacyjnej i intencji stron. 
Dla każdej z nich inne rozwiązanie w konkretnej sytuacji może okazać się pożyteczne. Błędem jednak jest niepomyślenie o tym, a nieraz nawet w ogóle nieopisanie zagadnienia w umowie. 

4. Podwykonawcy

Odpowiedz sobie z ręką na sercu i bez zaglądania do Twoich umów: czy dają Ci one prawo korzystania z podwykonawców? Czy np. Twój grafik, choć codziennie widzicie się w biurze – ale on jest samozatrudniony – na pewno podrzuca Ci prace zgodnie z umową i zamiarem drugiej strony. 
Jeśli znasz odpowiedź, to oczywiście gratuluję. Ale doświadczenie podpowiada mi, że nie każdy w tej chwili miał ją w zanadrzu. A to tylko pierwsze z trudnych pytań, jakie czy możesz mieć. Drugie może być jeszcze trudniejsze. Brzmi ono: Kto odpowiada za błędy podwykonawcy i na jakich warunkach? W praktyce umowy często prześlizgują się przez ten temat błyskawicznie i niepostrzeżenie, a potem są kłopoty. 
Dodam tu jeszcze odpowiedzi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 drukowanych wydań magazynu Online Marketing
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do czasopisma w wersji online
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • ... i wiele więcej!
Sprawdź szczegóły

Przypisy