I tu zaczyna się przestrzeń, którą roboczo można nazwać social AI. To moment, w którym marka przestaje być tylko nadawcą treści, a zaczyna stawać się rozmówcą, asystentem, przewodnikiem albo interaktywnym punktem kontaktu. Nie chodzi już wyłącznie o to, co marka publikuje, ale o to, jak potrafi odpowiedzieć, dopasować się, zapamiętać kontekst i realnie pomóc w konkretnej sytuacji.
POLECAMY
Trzy fale cyfrowych person
Cyfrowe postaci w social mediach nie są nowym zjawiskiem. Od lat znamy przykłady takie jak Lil Miquela, Shudu, Imma czy Aitana. Każda z nich oswajała rynek z myślą, że postać w mediach społecznościowych nie musi być człowiekiem, żeby przyciągać uwagę, współpracować z markami i budować społeczność. To była pierwsza fala. Jej zadaniem było sprawdzenie, czy odbiorcy zaakceptują wirtualnego influencera. Te projekty działały głównie na poziomie wizerunku, estetyki i ciekawości.
Później przyszła druga fala, napędzana upowszechnieniem narzędzi generatywnych. Tworzenie cyfrowych twarzy stało się łatwiejsze, szybsze i tańsze. W efekcie internet zalały postaci projektowane bez wyraźnej strategii. Podobne awatary, puste biogramy, powtarzalne pozy i treści publikowane były głównie dlatego, że można je było szybko wygenerować. Ta fala mocno zmęczyła odbiorców. Zamiast fascynacji pojawiło się poczucie przesytu. Wiele projektów wyglądało bardziej jak test narzędzia niż przemyślany koncept. Brakowało im roli i powodu, dla którego ktokol...
- 6 drukowanych wydań magazynu Online Marketing
- Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
- Dostęp do czasopisma w wersji online
- Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
- ... i wiele więcej!