Zacznijmy od dobrze znanej wszystkim mądrości ludowej – „Gość w dom, Bóg w dom”. Parafrazując ją do marketingowych realiów i dostosowując do współczesnego języka, nie pozostaje mi nic innego, jak podsumować już na wstępie – piszmy posty gościnne, bo warto!
Autor: Marta Michałowska
Jeżeli content jest królem, to sztuka dzielenia się nim z szerszą publicznością – królową, jeśli nie boginią. Jako etatowi contentowcy uwielbiamy treści – mamy sto pomysłów na ich tworzenie i dopracowanie w taki sposób, aby współgrały ze strategią marki, wpływały na poprawienie jej wizerunku oraz budowały trwałe relacje z potencjalnymi i obecnymi klientami czy partnerami.
Jako marketer i copywriter tworzysz w swojej codziennej pracy niezwykle dużo zróżnicowanych treści – od contentu znajdującego się na stronie internetowej, poprzez materiały wysyłane klientom, do coraz popularniejszych wpisów edukacyjnych na firmowych blogach. Niestety, niezależnie od tego, jak dokładnie je przygotowujesz, ile ciekawych materiałów znajdziesz i ile dodasz do nich linków, po pewnym czasie teksty ulegają dezaktualizacji.