Dołącz do czytelników
Brak wyników

IMM: Polacy narzekają na zdrowie w mediach społecznościowych. Trwa sezon grypy i przeziębień

Artykuł | 25 listopada 2014 |
69
Wraz z nadejściem jesienno-zimowego szczytu zachorowań media społecznościowe zapełniają się skargami Polaków na dolegliwości związane z grypą i przeziębieniami – wynika z badań Instytutu Monitorowania Mediów.

Wraz z nadejściem jesienno-zimowego szczytu zachorowań media społecznościowe zapełniają się skargami Polaków na dolegliwości związane z grypą i przeziębieniami – wynika z badań Instytutu Monitorowania Mediów.

Na przełomie października i listopada w serwisach społecznościowych pojawiło się blisko 14 tys. wpisów, w których polscy internauci informowali o  złym samopoczuciu związanym z sezonowymi chorobami. Na stan swojego zdrowia Polacy narzekają głównie na Twitterze i Facebooku. W social mediach najczęściej ujawniamy, że dokucza nam katar, ból gardła oraz bóle głowy. Jesienią, skarg tego typu jest nawet dziesięciokrotnie więcej niż latem.

Jak skorzystać na przeziębieniu?

Jak wynika z publikacji zbadanych przez IMM, poinformowanie w internecie o złym samopoczuciu i chorobie spotyka się z reguły z odzewem w postaci komentarzy z pozdrowieniami i słowami otuchy. Internauci na forach, blogach i w serwisach społecznościowych chętnie dzielą się domowymi sposobami na zwalczenie przeziębień i innych sezonowych dolegliwości. W ten sposób media społecznościowe i nowe technologie pozwalają na znalezienie wirtualnego wsparcia, potrzebnego i poprawiającego samopoczucie także w przypadku pozornie drobnych i niegroźnych chorób. Obecność w social mediach i nadzorowanie ich pod kątem skarg internautów na stan zdrowia to również szansa na wyciągnięcie do nich ręki przez poradnie medyczne, firmy farmaceutyczne, apteki, kliniki bądź lekarzy w ramach prywatnej praktyki. Wzbudza to zaufanie pacjentów do marki instytucji bądź nazwiska specjalisty i zmniejsza niechęć bądź strach przed wizytą w gabinecie. Chroni też chorego przed nierzetelnymi źródłami i opisywanymi w sieci złymi praktykami, które zamiast pomóc, mogłyby jedynie zaszkodzić zdrowiu. Jak wynika z badań opisanych w „Journal of Communication”, osoby, które szukają w sieci informacji na temat zdrowia, są bardziej świadome i bardziej pozytywnie oceniają swoje szanse na zwycięstwo z walce ze zdrowotnymi dolegliwościami. Po stronie specjalistów z branży zdrowia stoi zatem część odpowiedzialności za zapewnienie pacjentom rzetelnej wiedzy – także w internecie i mediach społecznościowych.

W mediach społecznościowych nie tylko ujawniamy stan swojego zdrowia, ale i dokumentujemy go - nierzadko zdjęciami. „Potrzeba wsparcia, znalezienia współczucia - i okazji do przypomnienia o sobie - jest u wielu silna” – przypomina Marta Chalimoniuk-Nowak, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Trenerów Zdrowia i specjalistka ds. marketingu w ochronie zdrowia, fitness & wellnes.  Jak podkreśla w komentarzu do badań IMM, internauci bardzo chętnie dzielą się poradami i własnymi receptami na zwalczenie dolegliwości także na śledzonych fanpage’ach i w grupach dyskusyjnych (np. dla matek, dla alergików). „Oczywiście ilość contentu, coraz bardziej profesjonalnie przygotowywanego przez specjalistów ds. PR – w imieniu placówek medycznych, sieci aptek czy producentów suplementów diety, ale i organizacji pozarządowych zajmujących się problemami zdrowia – jest ogromna i wciąż rosnąca, ale coraz skuteczniej angażuje odbiorców, przykuwa uwagę, tym bardziej, że wiele wpisuje się w bieżące problemy podnoszone przez media i działania real-time marketing, nierzadko wykorzystuje się wiedzę naukową czy ekspertów medycznych, co podnosi wiarygodność tych działań” – ocenia Chalimoniuk-Nowak. Wiceprezes PSTZ przypomina, że na tematach grypy i przeziębienia próbują skorzystać też producenci herbat rozgrzewających, a nawet bary i restauracje oferujące grzane piwo i wino.

Lajk zamiast „na zdrowie!”

W stosunku do miesięcy letnich, dzienna liczba skarg na złe samopoczucie była na przełomie października i listopada wyższa nawet dziesięciokrotnie. Tylko na samym Twitterze Polacy zamieścili blisko 9 tysięcy deklaracji świadczących o złym samopoczuciu, przeziębieniach i grypie. 140 znaków w zupełności wystarcza do podzielenia się dokuczającymi nam dolegliwościami.  W ocenie Marty Chalimoniuk-Nowak, tak wysoka pozycja Twittera, niemal 5-krotnie wyższa niż Facebooka, jest zaskakująca. „Wynika to na pewno z wysokiego udziału aktywności mobilnej nastolatków, często niechętnych Facebookowi i wybierających krótkie tweety” - ocenia spejcalistka.Komentarze typu „jestem przeziębiony/-a”, „mam grypę”, „jestem chory/-a”, „kicham”, „kaszlę” czy „mam temperaturę” niespełna 2 tysiące razy publikowane były na Facebooku. „Funkcja wyboru zmian stanu zdrowia, przebytych chorób wciąż jest niepopularna i wiele osób nie wie o jej istnieniu, mimo że wprowadzono ją już dawno” – ocenia Chalimoniuk-Nowak. Zdaniem specjalistki, wiele osób uważa, że to kolejna okazja do gromadzenia danych o użytkownikach na potrzeby targetowania reklam np. farmaceutyków czy usług medycznych. „To potęguje niechęć do oficjalnego deklarowania zmian swojego stanu zdrowia, poza postami widocznymi dla znajomych” – podkreśla. Nieco mniej popularnymi miejscami dyskusji o sezonowych dolegliwościach są także serwisy Photoblog.pl, Google Plus oraz fora Netkobiety.pl i Wizaż.pl. Jak wynika z monitoringu social mediów w IMM, na stan swojego zdrowia w okresie jesienno-zimowym skarżą się wszyscy Polacy niezależnie od płci i wieku, lecz szczególnie duże natężenie wpisów tego typu można zaobserwować na forach kobiecych oraz internetowych serwisach adresowanych do nastolatków. Fotograficzna dokumentacja sposobów na radzenie sobie z przeziębieniem to z kolei domena Instagrama oraz fotoblogów. Hasztagi w rodzaju „#jestem #chory”, „#gardło #boli” czy też  „#kicham” wraz ze zdjęciami kubków gorącej herbaty z miodem i cytryną, grubych, ciepłych koców oraz pudełek leków, witamin i suplementów, nie należą do rzadkości w okresie wzmożonych zachorowań.

Czekolada środkiem na ból głowy?

W kontekście rozmów o grypie i przeziębieniach, Polacy w sieci najczęściej narzekają na ból głowy. Skargi na ten temat stanowią blisko połowę przyczyn deklaracji złego samopoczucia. „Głowa mnie boli, wszystko mnie boli, gardło głowa i zatkany nos, help me” – prosi o pomoc twitterowicz. „Chyba chora jestem, bo mnie strasznie głowa boli i gardło drapie, a mi mama jeszcze przeciąg zrobiła i zimno w pokoju” – skarży się inna użytkowniczka mikrobloga. Na Facebooku ból głowy nie ustępuje. Co więcej, nie pomagają także słodycze: „zjadłam tabliczkę czekolady i 2 ibupromy a głowa mnie boli w cholerę” – czytamy w jednym z wpisów. Zziębnięci i narażeni na niskie temperatury internauci nie znajdują także komfortu w ciepłych czterech ścianach: „za zimno - głowa boli, za ciepło - też boli” – czytamy w wątku o bólu zatok na jednym z forów dyskusyjnych. Jak dowiadujemy się ponadto z monitoringu mediów społecznościowych, głowa (ale też „bania”, „czacha” czy „dyńka”) nie tylko boli, ale też pęka i „nawala”, a to tylko najłagodniejsze z używanych w sieci epitetów, które świadczą o tym, jak dalece nieprzyjemne jest to uczucie.

Kichanie i ćwierkanie

Na katar i dolegliwości górnych dróg oddechowych Polacy skarżyli się w badanym okresie blisko 1,5 tysiąca razy. Jak się okazuje, nieszczęścia rzeczywiście chodzą parami („Poniedziałek. Chyba złapałem katar niestety”), a w przypadku objawów przeziębienia i grypy – nawet trójkami i czwórkami („słabo mi, boli mnie głowa, gardło, plecy i mam katar”).

Czy podzielenie się nieszczęściem w mediach społecznościowych sprawi, że objawy choroby ustąpią, bądź chociażby złagodnieją? „Mam katar, gardło mnie boli a zaraz muszę się wziąć za lekcje ;/ nie mam siły” – to wpis, który młodzi użytkownicy Twittera często i chętnie podawali dalej. W internecie wirusowość ma wiele znaczeń, ale na szczęście na razie nie ma mowy o zarażaniu grypą. Po...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Masz już prenumeratę? Zaloguj się, aby przeczytać artykuł.
Zaloguj się
Nie masz jeszcze prenumeraty? Nic straconego! Dołącz do grona stałych Czytelników już dziś i miej pewność, że żadne treści już Cię nie ominą.
Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 drukowanych wydań magazynu Online Marketing
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do czasopisma w wersji online
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • ... i wiele więcej!
Sprawdź szczegóły

Przypisy