Kiedy lejek sprzedażowy nie działa
Tradycyjny marketing dla branży e-commerce najczęściej opiera się na podobnych narzędziach, niezależnie od branży produktu. W branży beauty, sportowej, czy nawet architektonicznej zazwyczaj stosuje się te same metody, lejek sprzedażowy, newslettery, promocje itp. Tymczasem w sprzedaży funkcjonuje ogromna grupa sektorów, dla których te tradycyjne modele, są zupełnie nieopłacalne i w dodatku mogą działać anty-produktywnie. W ekonomii behawioralnej istnieje zjawisko “przeciążenia decyzyjnego”, sformułowane już w 2000 roku. Iyengar i Lepper w klasycznym „jam study" pokazali, że kiedy klientom wystawiono 24 rodzaje dżemu, próbowało go 60% przechodniów, ale kupowało tylko 3%. Kiedy wystawiono 6 rodzajów, próbowało 40%, ale kupowało 30%. Mniejsze pole wyboru, to dziesięciokrotnie wyższa konwersja. Barry Schwartz spopularyzował to zjawisko w 2004 roku jako “choice overload”, czyli paradoks wyboru lub paraliż decyzyjny, i rozwinął w pojęcie maksymalizatorów (ludzi, którzy szukają najlepszej opcji) i satisfacerów (akceptujących pierwszą wystarczającą).
REKLAMA
Replikacje tych badań były później przedmiotem sporów, a meta-analizy pokazują, że efekt jest kontekstowy. Ale jego głębokość zależy od jednej zmiennej, której marketerzy często nie uwzględniają: kosztu emocjonalnego pojedynczej decyzji. Im wyższy ten koszt, tym silniejszy efekt paraliżu dezcyzyjnego.
Kategorie „wstydliwe" lub tabu, mają ten koszt maksymalnie wysoki. Użytkownik szukający psychoterapeuty nie testuje 24 opcji jak dżemów, każde spotkanie z nowym terapeutą wymaga od niego mentalnego przepracowania własnego problemu, próby ocenienia, czy ten konkretny terapeuta zrozumie jego potrzeby, czy nurt w którym się specjalizuje będzie dla niego skuteczny i czy koszt mentalny i pieniężny nie przewyższa korzyści.
To dobrze tłumaczy obserwację, która od dawna krąży w branży mental health tech: największe polskie katalogi terapeutów raportują, że konwersja z odwiedzin na pierwsze umówione spotkanie utrzymuje się na poziomie kilku procent, kilkukrotnie poniżej średniej dla branż usługowych o podobnej wartości cenowej.
Co oznacza „branża wysokiej wrażliwości emocjonalnej"?
Określenie “branża wysokiej wrażliwości emocjonalnej” to jedno z tłumaczeń angielskiego określenia “High-emotional Stakes Industry”. Oznacza sektor sprzedaży, w którym decyzja klienta o inwestycji wiąże się z wysokim ryzykiem emocjonalnym. W branżowym obiegu brakuje jednego precyzyjnego określenia na tą branżę, ale często określa się ją jako “sektor wysokiego ryzyka emocjonalnego” lub “branża wysokich stawek emocjonalnych”. „Wysoka stawka" oznacza, że koszt psychologiczny samej decyzji o skorzystaniu z usługi przewyższa koszt finansowy. To wszystkie usługi i produkty, w których decyzje zakupowe wiążą się z ogromnym stresem, lękiem przed stratą, obawą o zdrowie lub życiowym przełomem.
Marketer pracujący w takiej kategorii powinien zadać sobie pięć pytań:
- Czy klient czuje wstyd lub lęk już na etapie poszukiwania usługi lub produktu?
- Czy nie istnieje społecznie akceptowalna ścieżka pokazania wyboru („idę do terapeuty" w przeciwieństwie do „kupiłem nowy zegarek")?
- Czy klient nie potrafi z góry ocenić, czy konkretny dostawca będzie dla niego dobry?
- Czy zła decyzja ma trudny do odwrócenia koszt emocjonalny (nie tylko zwrot towaru)?
- Czy społeczne mechanizmy zaufania: recenzje, gwiazdki, UGC, są strukturalnie niedostępne?
Trzy „tak" wystarczą, by uznać kategorię za „wysokostawkową". Wpadają tu: zdrowie psychiczne, doradztwo prawne w sprawach rodzinnych i karnych, terapia par, leczenie uzależnień, planowanie pogrzebu, doradztwo finansowe w sytuacjach upadłościowych, niektóre obszary medycyny estetycznej i wstydliwych dolegliwości zdrowotnych, doradztwo zawodowe po zwolnieniu, opieka nad osobą z demencją.
Wspólnym mianownikiem jest też fakt, że użytkownik przychodzi na twoją stronę już zmęczony i z niewielką motywacją, klasyczny marketplace dorzuca mu jeszcze mental workload 50-ciu profili do przeczytania.
Na czym polega managed marketplace?
Managed marketplace nie jest nowym pojęciem. Znamy już pojedyncze zastosowania: McDonald's upraszczający menu, Dr Scholl's, który w mailingu pokazał, że trzy produkty zamiast pięciu dały 38% wyższy przychód, to klasyka case studies o redukcji wyboru. Ale dopiero w ostatnich kilku latach pojawia się konsekwentny model platformowy, w którym redukcja wyboru jest nie pojedynczym hackiem CRO, lecz całą architekturą produktu.
Różnica między transactional a managed marketplace zwięźle:
|
Element |
Transactional marketplace |
Managed marketplace |
|
Discovery |
Użytkownik wpisuje filtry |
Platforma zadaje pytania |
|
Consideration |
Lista 20–500 wyników |
2–3 dopasowane propozycje |
|
Decision |
Użytkownik wybiera sam |
Platforma rekomenduje |
|
Trust signal |
Recenzje, gwiazdki |
Dopasowanie + weryfikacja dostawcy |
|
Odpowiedzialność za match |
Po stronie użytkownika |
Po stronie platformy |
|
KPI sukcesu |
Liczba transakcji |
Jakość matchu (retencja, NPS) |
W mental health tech model rozwija się od 2018 roku najszybciej w USA: Spring Health, Headway, Alma. Każda z tych platform zaczęła jako katalog terapeutów. Każda przeszła na model dopasowania algorytmicznego, ponieważ transactional model w tej kategorii zupełnie nie skalował się na konwersji.
Na naszym własnym podwórku, mamy także mocnych przedstawicieli tej rewolucji. Znany Terapeuta, bazuje na usłudze tzw. Koordynatora Terapii AI. Zadaje użytkownikowi serię pytań o sytuację życiową, oczekiwania, osobowość i wartości, a następnie wskazuje 2–3 najlepiej dopasowanych terapeutów. Z perspektywy customer journey: zamiast wchodzić w consideration phase z 480 tysiącami opcji, użytkownik wchodzi z trzema, które mają dla niego największą szansę na dopasowanie. Jak wspomina sama marka: “W pilotażu, 80% osób, które skorzystały z Koordynatora Terapii, znalazło dopasowanego terapeutę.”, podczas gdy średnia rynkowa to 50% rezygnacji.
Jak mierzyć skuteczność managed marketplace?
Klasyczne KPI e-commerce'u nie pasują do tego modelu. Cart abandonment liczy się inaczej, bo „koszyk" w usłudze często nie istnieje. Warto patrzeć na:
- Drop-off w decyzji: procent użytkowników, którzy ukończyli kwestionariusz, ale nie umówili pierwszej sesji/konsultacji
- Time-to-first-action: czas od pierwszej wizyty na stronie do pierwszej rezerwacji (w transactional liczy się w minutach, w managed marketplace zwykle w godzinach lub dniach)
- First-visit show-up rate: procent osób, które po umówieniu pierwszej sesji rzeczywiście się na niej zjawiły
- Retencja po pierwszej transakcji: w kategorii „wysokostawkowej" to najlepszy proxy jakości matchu, lepszy niż NPS bezpośrednio po sesji
Dokąd zmierza model managed marketplace?
Klasyczne katalogi w kategoriach „wysokostawkowych" zaczynają wyglądać jak relikty epoki Yellow Pages, adresują problem, którego użytkownik już dawno nie ma (jakie opcje są dostępne), a nie adresują tego, który jest najbardziej powszechny (którą opcję wybrać). To otwiera okno dla marek, które potrafią przepisać customer journey z poziomu „mamy największą bazę" na poziom „mamy najlepszy match". Dla performance marketera to oznacza konkretną zmianę: w 2026 roku i kolejnych latach, najlepsze dopasowanie, to takie którego klient nie wybrał samodzielnie.